Niegdyś, gdy nie było Internetu a mianem telewizji określało się jedynie jedną telewizyjną stację, która w dodatku rozpoczynała transmisję około południa – ludzie ze sobą rozmawiali. Mało tego, że rozmawiali to jeszcze w dodatku oddawali się wspólnym rozrywkom, grając w najróżniejsze gry lub wspólnie wykonując domowe obowiązki. Czas spędzany razem z rodziną był czymś naturalnym i przyjemnym, przede wszystkim zaś – zacieśniającym więzy i uczącym relacji międzyludzkich. Do czasu.

d

Grudzień 1991 roku to data z wielu względów warta zapamiętania, nie tylko dlatego, że w owym czasie polską premierę miał fiat Cinquecento. 20 grudnia 1991 roku Polska została oficjalnie podłączona do Internetu. Wówczas jeszcze naród nie zdawał sobie sprawy, co właśnie dokonało się na jego oczach. Byliśmy nieświadomi niczym dziecko we mgle, bowiem informacje ze świata zewnętrznego wciąż docierały do nas z lekkim opóźnieniem. Jednak szybko nadrobiliśmy zaległości, można nawet powiedzieć, dogoniliśmy świat bez większych trudów zachłystując się nowo danym dobrem. Dziś, po upływie niemalże dwudziestu pięciu lat, doskonale odnajdujemy się w wirtualnym świecie, który ułatwia i usprawnia nasze życie codzienne. Transakcje bankowe, urzędowe sprawunki, zakupy, rozmowy i spotkania – wszystkie te czynności możemy wykonać nie wychodząc z własnego domu. Oszczędzamy czas i energię. Czy jednak ta oszczędność jest dobrodziejstwem?

Tak, choć nie do końca. Czy wirtualne spotkanie zastąpi kontakt w cztery oczy? Niekiedy musi, choć są to sytuacje wyjątkowe, gdy odległość dzieląca osoby jest zbyt duża, aby pokonać ją w krótkim czasie. Często jednak wybieramy spotkanie wirtualne, mimo, że osoba z którą chcemy porozmawiać jest niedaleko. Usprawiedliwiamy ten wybór zmęczeniem, złą pogodą, kiepskim dojazdem i inną błachostką, która sprawi, że uspokoimy wyrzuty sumienia. Wieczory spędzamy na portalach społecznościowych, gdzie wszyscy znajomi są w zasięgu myszy i bez trudu, a nawet bez ich wiedzy możemy podejrzeć co u nich słychać. Wirtualne znajomości mają tą przewagę nad realnymi, że możemy swoją tożsamość dowolnie modyfikować. Autokreacja jest w gruncie rzeczy naturalna, o ile mieści się w granicach zdrowego rozsądku, choć zawsze istnieje ryzyko, że kreator przerodzi się w mitomana.

c

Pseudologia jest w sieci zjawiskiem dosyć częstym. Każdy z nas w mgnieniu oka może stać się ekspertem od wszystkiego i człowiekiem diametralnie innym niż jest w rzeczywistości. Przemiana ta jest trudna do zweryfikowania przez otoczenie. Nikogo nie dziwi już także ogrom nienawiści i agresji w sieci, anonimomej przemocy, którą na szczęście zauważyło i ubrało w paragrafy prawo. Świadomość anonimowości potęguje poczucie bezkarności a skrywane na codzień frustracje znajdują w sieci swoje ujście. Ludzie przestali ze sobą rozmawiać a zatopili się w wirtualnych pseudoświatach, zmieniając swą tożsamość w zależności od okoliczności i potrzeb. Nic dziwnego zatem, że to pomieszanie z poplątaniem rodzi niepewność a co za tym idzie i agresję.

Warto zajrzeć również na: